Photojournalism / photo+word

Author Archive

Hush



Espresso


Jemen. Mokka jest portem, skąd niegdyś do Europy płynęły aromatyczne ziarna kawy; Jemen jest krajem, w którym kawa ta rosła. Od kiedy kawa do Europy płynie z Ameryki, jemeńskie uprawy kawy zamieniono na uprawy khatu. O ile eksport kawy przynosił krajowi dobrobyt, o tyle uprawa khatu nie przynosi krajowi nic, bo khat praktycznie na całym świecie uważany jest za lekki narkotyk i tylko w Jemenie i Etiopii można go używać. Liście zachowują swoje właściwości, tylko gdy są świeże, więc do eksportu się nie nadaje. A teraz ciekawsza część: jak działa. W zasadzie podobnie do kawy, tylko trochę bardziej. Khatu się nie je; żuje się go i wysysa gorzkawy sok, pozostałości przechowując w policzku, jak na załączonym obrazku. Pobudza mocniej niż espresso, ale do tego wprowadza w lekki stan euforii. Dlatego z Jemeńczykiem najłatwiej się dogadać między godziną 13 a 18, czyli w godzinach żucia khatu.


Ratatouille

Kambodża trzymała nas i długo nie chciała wypuścić. Droga z Phnom Penh do Bangkoku zajęła 15 godzin, z czego 5 godzin minęło przy akompaniamencie khmerskich kabaretów puszczanych na pokładowym zestawie video, jedna w “pit-stopie” po nieoczekiwanej ale zwyczajowej awarii ogumienia. Była to jedyne napotkane przez nas miejsce, gdzie sprzedawcy oferowali kosze zakąsek — robaków fizjonomią przypominające pospolite karaluchy. Jeszcze jedna natomiast w jadłodajni z tresowanym, mam naiwną nadzieję, szczurem — takim Ratatouille, tyle że nieanimowanym. Chłopca tego spotkaliśmy w jadłodajni. Podobnie jak przed wyjazdem z Indii, fajnie jest zakończyć serię udanym kadrem.

———

Cambodia was keeping us and long didn’t want to let us go. The way from Phnom Penh to Bangkok took 15 hours. Five of them we spent accompanied by the Khmer comedians, broadcasted onboard on the TV set. One at the “pit-stop”, after unexpected but rather regular flat tire. Finally, one in the eating house with the trained, I naively hope so, rat — like Ratatouille, but not cartoon. We met this boy in this restaurant. Likewise before leaving India, it’s nice to finish the set with the good shot.


Apsara

Kambodża, Siem Reap. Co tu dużo pisać? Lepiej patrzeć. Uroda khmerskich dziewcząt zachwyca na każdym kroku, a to tylko jeden przykład. Tancerka ubrana jest w strój apsary, bogini indyjskiej, będącej uosobieniem kobiecego piękna. Cóż za zbieg okoliczności. Apsary spotkać można wszędzie, gdzie jest hinduizm i buddyzm, ale te w Kambodży dopiero dają pojęcie, jak wierzący wyobrażali sobie te stworzenia.
———
Cambodia, Siem Reap. There’s not much to write. It’s better to watch! The beauty of the khmer girls is stunning and this is only one example. The dancer wears the Apsara outfit. The Apsaras are the Indian goddesses, who are the personification of the feminine grace. What a coincidence. You can find Apsaras, whereever Hinduism and Bhuddism is, but the ones in Cambodia gives the idea, how people used to imagine those creatures.


Rewitalizacja

Jemen, Manakha. Carpe diem — temat tygodnia na pentax@pl. Chłopiec biegnący chwilę przed zmrokiem w niewiadomym celu, wydał mi się dobrą ilustracją do tego dość trudnego tematu. Czasem warto pogrzebać w szufladzie i poszukać nowego sensu do starych pstryków. Jeśli do tego dodać świeże spojrzenie i pomysł na obróbkę, okazuje się, że ze zdjęć spisanych na straty, da się jeszcze coś zrobić. Czy to tylko mi się tak wydaje…?


Party


Londyn 2003. Północna część Notting Hill to Karaiby w Europie. Od lat 50. XX wieku osiedlali się tu imigranci z Jamajki, Trynidadu i innych karaibskich wysp. Co roku od 45 lat w sierpniu ma tu miejsce jeden z największych na świecie festiwali. Bajecznie kolorowe stroje, dudniąca z głośników muzyka i roztańczony korowód wnoszą życie w tę niegdyś stateczną i flegmatyczną londyńską dzielnicę, pełną równych kamienic w kolorze écru.
———
London 2003. The northern part of Notting Hill is like the Caribbean in Europe. Since ’50s it’s been the settlement area for the immigrants from Jamaica, Trinidad and the other Caribbean islands. Every year in August, for 45 years now, one of the biggest carnival in the world takes place here. The fabulously colourful outfits, the rumbling music from the giant loudspeakers and the dance parade bring life to the once stable and indifferent area of London, full of even, beige houses.


Dark side


Indie, Varanasi. Wieczór nad Gangesem jest magiczny. Pudża — ceremonia hinduistyczna. Dziś w Varanasi jest już prawie tylko widowiskiem, ale tajemnicze gesty, dym kadzideł, dudniące bębny i skupienie zgromadzonego tłumu pozostawia wrażenie obcowania z prawdziwą kulturą indyjską.
———
India, Varanasi. The evening at the Ganga River is magical. Pooja — Hindu ritual. Nowadays in Varanasi it’s almost only an entertainment, anyway the mysterious gestures, pounding drums, incense smoke and the crowd concentration gives the feeling of touching the original Indian culture.


Follow

Get every new post delivered to your Inbox.